piątek, 1 lipca 2016

Próba wyjścia z impasu, czyli poetycka recepta na szczęście, oczywiście z lekkim przymrużeniem oka, ponieważ ...

Recept na szczęście jest chyba tyle, ilu ludzi na świecie. Każdy człowiek ma swoją własną koncepcję szczęścia, dlatego recepta uniwersalna nie istnieje. Ale optymizm i uśmiech pomagają zawsze w odnalezieniu własnej, niepowtarzalnej drogi do szczęścia. Tak naprawdę, to szczęście znajduje się w naszych rękach, bo nikt za nas nie podejmie się tego trudu, aby stać się i pozostać przez całe życie szczęśliwym. Poniższy tekst to próba spojrzenia na problem przez różowe okulary; każdy sposób jest dobry, aby osiągnąć zamierzony cel. Miłego słuchania.
__________________________________________________________________________________________________________________________________
Waldemar Kostrzębski - Bez recepty, czyta autor






piątek, 24 czerwca 2016

Późna i nieoczekiwana miłość. Czy wypada zakochać się w bardzo dojrzałym wieku?

Dzisiejszy post poświęcam tematowi-tabu. Właściwie nie wiadomo tak naprawdę, dlaczego na ten temat tak mało się mówi, a jeżeli już się mówi, to budzi on skrajne emocje. Być może wielki wpływ na stosunek ludzi do miłości, która często nieproszona i zaskakująca samych zakochanych, przychodzi na stare lata, jest wszechogarniający kult młodości oraz brak akceptacji ze strony własnych dzieci i  sąsiadów. Ja wierzę w miłość w każdym wieku, miłość, której trzeba szukać samemu lub poddać się jej, jeżeli przyjdzie nieproszona. Bardzo wielu ludzi, po utracie partnera życiowego, boi się ponownie wchodzić w jakiekolwiek nowe związki, boi się porównań z byłym partnerem, boi się plotek. Ludzie żyją coraz dłużej, są dłużej sprawni i bardziej aktywni. Dlaczego więc stronią od miłości? Dlaczego się jej boją? Uważam, że nie powinno się tracić żadnej szansy na to, aby ponownie stać się szczęśliwym, nawet na stare lata. Uważam ponadto, iż nic nie zastąpi człowiekowi tej bardzo szczególnej bliskości pomiędzy mężczyzną a kobietą. Nawet najlepsze kontakty z własnymi dziećmi, wnukami czy przyjaciółmi, nie zastąpią kobiecie mężczyzny a mężczyźnie kobiety. Tylko my sami mamy prawo decydować o własnym szczęściu, nie musimy przejmować się tym, co o nas mówią inni, ani tym bardziej rezygnować z tego, co los nam zsyła. Miłość na stare lata, to początek nowego, to wielka radość i najlepsze lekarstwo na słabości psychiczne i fizyczne. Proszę posłuchać poetyckiej opowieści o "motylach w brzuchu" dwojga mocno dojrzałych ludzi, którzy spotkali się w parku, zamknęli uszy na plotki i zaryzykowali nowe szczęście. Chciałbym, aby ten wiersz - obraz mojej wyobraźni, stał się przyczynkiem do rozmyślań nad prawem do szczęścia dla wszystkich ludzi, bez względu na ich wiek oraz motywował do przełamywania starych nawyków i zahamowań. Czasem warto zamknąć oczy i ... uwierzyć intuicji.
__________________________________________________________________________________________________________________________________
Waldemar Kostrzębski - Ławka, recytuje autor






środa, 8 czerwca 2016

Motyw przemijania w poezji

Motyw śmierci i przemijania jest odwiecznym tematem w poezji i szerzej w literaturze. Osobiście bardzo lubię czytać wiersze poruszające tę tematykę, przy czym zwracam baczną uwagę na stylistykę, podkreślającą ulotność ludzkiego życia i zawierającą wskazówki, jak lepiej wykorzystać darowany nam czas, bez wpadania w czarną rozpacz. Upływ czasu jest nieubłagalny, dobra doczesne to złuda, wszystko jest marnością wobec śmierci, ale życie rządzi się swoimi prawami i te prawdy stają się ważne dla ludzi dopiero pod koniec ich życia. Bardzo wielu polskich poetów, wszystkich chyba epok, brało na warsztat ten motyw: Adam Asnyk, Krzysztof K. Baczyński, Tadeusz Borowski, Halina Poświatowska, Jan Twardowski, Wisława Szymborska, Tadeusz Różewicz - aby wspomnieć tych, których lubię czytać najbardziej - i wielu, wielu  innych, także współczesnych poetów. Ja również, szczególnie przy okazji rocznic śmierci bliskich mi ludzi (maj i czerwiec szczególnie), po długiej fazie rozmyślań i refleksji, chwytam za pióro, aby opisać moje tęsknoty, zaklęte w krótką impresję. Nigdy nie zdradzam, komu poświęcam kolejny wiersz, ponieważ liczy się tylko ulotność opisywanej chwili i jej wartość emocjonalna. Czytanie i pisanie wierszy o przemijaniu, ma dla mnie kolosalne znaczenie, staję się przez to pokorniejszy wobec ludzkiego losu, którego integralną częścią jest przemijanie, co z kolei pomaga mi jeszcze bardziej docenić moje własne życie i jego niepowtarzalność. Poniższy wiersz, a także kilka innych, poruszających ten temat, publikuję w zakładce In Memoriam.
__________________________________________________________________________________________________________________________________
Waldemar Kostrzębski - A rzeki wciąż płyną bezgłośnie, recytuje autor






środa, 25 maja 2016

Czy życiowy optymizm jest nam koniecznie potrzebny?

Jeszcze bardziej, niż nam się może wydawać! Nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy, że codzienny optymizm pozwala nam bardziej docenić własne życie, dostrzec dobro w innych ludziach oraz odczuwać radość ze zwykłych, codziennych czynności. Optymiści mają lepiej, ponieważ wierzą we własne siły, nie straszne im przeciwności losu a złe doświadczenia życiowe stanowią dla nich źródło mądrości życiowej. Podobno życiowy optymizm zapisany jest w naszych genach, ale ja uważam, że optymizmu można się także nauczyć lub, jak to jest w moim przypadku, pozwolić się nim  zarazić. Trzeba próbować i nie tracić nadziei. Porażki to motywacja do działania a problemy to nowe wyzwania. Kluczem do szczęścia jest pozytywne nastawienia do świata i ludzi oraz szeroki uśmiech na co dzień. Optymiści są zdrowsi, skuteczniejsi w działaniach, kreatywni i efektywni, a wszystko za sprawą "hormonów szczęścia", które pozwalają z ufnością patrzeć w przyszłość. Nigdy nie jest za późno aby zmienić sposób myślenia, uciec od czarnowidztwa i ponuractwa oraz napełnić ciało i umysł pogodą ducha. Każdy może zbłądzić, nie ma w tym nic strasznego, ale trwać w błędzie, to doprawdy głupota. Ja pozostaję optymistą, a w chwilach zwątpienia mogę zawsze liczyć na moją małżonkę, która zaraża mnie tym, czego ma w nadmiarze: niezniszczalnym i permanentnym optymizmem życiowym.
___________________________________________________________________________________________________________________________________
Waldemar Kostrzębski - Piosenka na pozór mało optymistyczna, czyta autor





niedziela, 22 maja 2016

Małżeństwo a poezja, czyli szukanie wspólnego mianownika

Już miałem zakończyć moją poranną lekturę gazety, kiedy moje oczy zatrzymały się na moment na krótkim ale dosadnym tytule artykułu, który zapewne przegapiłem. "Epidemia rozwodów" wzbudziła moje zainteresowanie. Temat nie nowy, ludzie pobierali i rozchodzili się od zawsze. Powodów nigdy nie brakowało. Niemniej, powszechność tego zjawiska i jego rozmiary zaszokowały mnie. Nawet nie miałem świadomości, jak zastraszające są to wskaźniki, zarówno w skali europejskiej jak światowej. Problem społeczny, jakim są bez wątpienia rozwody, przybrał formę epidemii, która ogarnia coraz szersze rzesze społeczeństw. Belgia przoduje w tych statystykach niechlubnie, na 100 zawartych małżeństw, rozpada się aż 70. Węgry, Czechy, Hiszpania i Portugalia "szczycą się" 60--procentowym wskaźnikiem. Francja, Rosja, Stany Zjednoczone znajdują się także na wysokich pozycjach. Polska pozostaje stosunkowo w tyle, choć także tu demografowie biją na alarm. Ponad 30 procent wszystkich zawieranych w Polsce małżeństw rozpada się. Ale jaki to ma związek z poezją? Bezpośredniego związku zapewne nie ma, ale pośredni istnieje z całą pewnością. Zarówno małżeństwo jako instytucja oraz poezja jako forma literacka, nie wytrzymują próby czasu. Indywidualizacja społeczeństw, osłabienie roli rodziny, kłopoty finansowe, olbrzymie parcie do utrzymania niezależności za wszelką cenę oraz zdrady cielesne, to tylko kilka z wielu powodów rozpadu tak wielu małżeństw. Małżeństwo, tak jak poezja, traci swoją magię i wysoki prestiż społeczny, dzieje się tak powoli acz nieuchronnie. Ludzie nie czytają poezji, ponieważ nie mają ani czasu, ani ochoty, aby zatrzymać się, zastanowić nad sensem i zrozumieć zamiary poety. Liczy się szybkość: w sposobie życia i podejmowania decyzji oraz w zdobywaniu rzeczy materialnych. Poezja jest zbyt trudna, nie znosi banału i porusza się w sferze tematów uniwersalnych, które tracą swoją siłę i wpływ na świadomość nowych pokoleń. Większość młodych ludzi chce iść dzisiaj drogą krótszą i łatwiejszą. Jeżeli coś się nie układa w małżeństwie, to decyzja o rozwodzie jest bardzo prosta i szybka. Małżeństwo nie jest dzisiaj traktowane jako święte i nierozerwalne. Krótko mówiąc, przemiany obyczajowe powodują zerwanie z tradycją i dotychczasowymi formami życia społecznego. Realizacja samego siebie ma wyjątkowy priorytet, co ma wielki wpływ na dezintegrację społeczeństw. Reasumując, muszę stwierdzić, choć może trochę zbyt prowokująco, że kto ma czas na czytanie poezji, ten ma czas dla swojego partnera; próbując zrozumieć wiersz, próbujemy zrozumieć człowieka, którego wybraliśmy sobie za towarzysza życia. Bo tylko wiersz i człowiek, są źródłem nieustannych wzruszeń i uniesień, refleksji i uśmiechu, radości i smutku. Wiara w poezję, to także wiara w miłość, która powinna być bazą dla każdego małżeństwa, i dla której warto poświęcić coś indywidualnego, aby osiągnąć szczęście we dwoje. Warto się starać i zabiegać, gdy chodzi o utrzymanie trwałości małżeństwa oraz utrzymanie wysokiej rangi rodziny, tej najważniejszej formy życia społecznego; choć zdaję sobie w pełni sprawę, że są to mocno staroświeckie wywody.





sobota, 7 maja 2016

Tajemnice ludzkiego snu

Jakże często słyszałem na dobranoc od moich bliskich serdeczne "życzę ci kolorowych snów". Kolorowych czyli radosnych, bo sny mogą być także czarno-białe czyli koszmarne. Człowiek nie jest w stanie, ani zaplanować, ani wpływać na przebieg swoich snów, dlatego życzenie kolorowych snów jest serdecznym ale pobożnym życzeniem. Sny i ich tajemnice fascynowały ludzi od zawsze. Sny interpretowano i doszukiwano się w nich ukrytych znaczeń, przesłań lub objawień. Mnie od dawna nic się nie śni, ale to nie znaczy, że w ogóle nie śnię. Prawie każdy człowiek śni, i to kilka razy w ciągu nocy, ale do dzisiaj nie wiadomo tak naprawdę, dlaczego jedni ludzie pamiętają, a inni nie pamiętają swoich snów. Kilka dni temu czytałem w jednym z niemieckich periodyków bardzo interesujący artykuł o funkcji i znaczeniu snów. Okazuje się, że sny nasze, to odbicia lustrzane nas samych, które pokazują nam to, czego sami o sobie nie wiemy. Sny mają bardzo ważne znaczenie dla prawidłowego funkcjonowania człowieka: łagodzą nagromadzone napięcia psychiczne, pozwalają na pozbycie się wielkich emocji, pozwalają na analizę wewnętrznych konfliktów, pozwalają zaspokajać ukryte pragnienia oraz pozwalają na przeżycie przygód, o których marzymy, nie mając żadnych możliwości ich realizacji. Krótko mówiąc, sny pozwalają na odreagowanie i pozbycie się wszelkich frustracji, ale stanowią także kreatywne źródło nowych pomysłów i inspiracji oraz umożliwiają poszerzenie perspektyw życiowych. Fakt, że nie pamiętamy często naszych snów, nie wpływa na ważność snów dla prawidłowego funkcjonowania człowieka. Sen jest formą rekompensaty naszych ludzkich ograniczeń a także katalizatorem naszych ukrytych pragnień, często także przyjmuje formę wzorców, które wykorzystujemy w naszym życiu. Badania fukcjonowania organizmu śpiącego człowieka są daleko zaawansowane, niemniej sen w swojej kompleksowości pozostaje nadal niezbadaną i fascynującą tajemnicą. Kto pamięta swoje sny, ten ma okazję spojrzeć w głąb siebie. Kolorowych snów.
__________________________________________________________________________________________________________________________________
Waldemar Kostrzębski - Po drugiej stronie snu, czyta autor